Publicystyka Tomek Alicki
18.02.2018
Recenzja: Czwarta władza
7.0
/10
Ocena
Recenzja: Czwarta władza

Meryl Streep i Tom Hanks na jednym ekranie w filmie reżyserowanym przez Stevena Spielberga. Ikony współczesnego Hollywoodu spotkały się przy okazji Czwartej władzy, opartej na faktach produkcji o wojnie pomiędzy dziennikarzami a rządem.

Spielberg urządził widzom lekcję z historii Stanów Zjednoczonych. Mamy rok 1971, władzę nad The Washington Post przejmuje kobieta Kay Graham (Meryl Streep), która zatrudnia kontrowersyjnego dziennikarza w postaci Bena Bradlee (Tom Hanks), a zarząd, w kluczowym dla istnienia gazety momencie, wyraża coraz głośniejsze obawy w kwestii jej kompetencji. W tym samym czasie New York Times publikuje ściśle tajne dokumenty mówiące o tym, że rząd już 5 lat wcześniej wiedział o tym, że nie wygrają wojny w Wietnamie. Ameryka zadrżała, czytając o młodych chłopakach wysyłanych do przegranej walki. Ówczesny Prezydent, Richard Nixon, oburzony materiałem Timesa rozpoczyna kolejną wojnę, tym razem z dziennikarzami.

Czwarta władza #1

Wszystko obserwujemy z perspektywy redakcji The Washington Post. Sceny dotyczące ich pierwszego wejścia na giełdę przeplatają się z Tomem Hanksem próbującym za wszelką cenę znaleźć dokumenty, które miał w posiadaniu New York Times. Z każdą kolejną minutą waga całego wydarzenia rośnie, aż w końcu nie chodzi tylko o żywotność samej gazety, ale również pierwszą poprawkę w Konstytucji Stanów Zjednoczonych oraz przyszłość Bena i Key.

Chociaż mówimy o wydarzeniach sprzed prawie 50 lat, gdzie większość ludzi o nowych wiadomości dowiadywała się na początku każdego dnia, bardzo łatwo można Czwartą władzę odnieść do naszej rzeczywistości. Dominuje odwieczna kwestia informacji ukrywanych przez rząd przed publiczną opinią. Czy ludzie powinni wiedzieć wszystko, co dzieje się z ich państwem, móc interpretować na własny sposób każdą, nawet najmniejszą deklarację? Czy Times podjął słuszną decyzję, publikując utajnione informacje o Wietnamie i czy zrobiliby to samo, gdyby groziła im utrata gazety i więzienie?

Czwarta władza #2

Spielberg bardzo celnie trafia w wybrane nuty, wyraźnie podkreślając te kwestie, które w jego filmie są najważniejsze. Robi to nie tylko przy pomocy samego scenariusza, ale również świetnej obsady. Meryl Streep i Tom Hanks to zaledwie początek długiej listy rewelacyjnych aktorów. Ben Bagdikian (Bob Odenkirk) dostaje dużo więcej miejsca w drugiej części filmu, co skutkuje bardzo mocnym wątkiem przyczyniającym się do puenty całości. Obok niego są jeszcze chociażby Tracy Letts czy Bradley Whitford funkcjonujący tutaj jako ostre spojrzenie korporacji – z perspektywy zysków i strat, a nie dziennikarskiego poczucia powinności.

Czwarta władza jest po prostu dobrym filmem. Zazwyczaj w tym przypadku zobaczylibyście sugestię szybkiego pójścia do kina i koniec recenzji. Kiedy mówimy jednak o takiej obsadzie, oczekiwania są znacznie większe. Gdyby tego było mało, za produkcją stoi Steven Spielberg, który dostał do dyspozycji temat będący dla Amerykanów niczym woda na młyn. Kwestia wolności słowa i obrony konstytucji to obsesja całego narodu, pretekst do zrobienia wielkiego filmu.

Czwarta władza #3

Tymczasem Spielberg postawił na produkcję co najmniej poprawną pod każdym względem. Dobrze się to ogląda, końcówka działa na widza dokładnie tak, jak powinna, ale całość ostatecznie wygląda niczym solidnie zrealizowany schemat. Brakuje ryzyka, czegoś nowego. Wystarczy przypomnieć sobie, ile dla podobnej tematyki było w stanie zrobić chociażby Spotlight. Tutaj, zamiast skupić się na jednej perspektywie, film miejscami błądzi, zaczynając niepotrzebne tematy, co potrafi wpłynąć na emocje.

Ostatecznie Czwarta władza wypada jednak bardzo solidnie na tle ostatnich premier. Do kina warto wybrać się głównie dla samych nazwisk, popatrzeć na Meryl Streep, Toma Hanksa i Boba Odenkirka oraz zobaczyć, gdzie postanowił zawędrować Spielberg po BFG i Moście szpiegów. Chociaż nie jest to film wybitny, dla wielu może być iskrą do zainteresowania się historią amerykańskiego dziennikarstwa, wojną w Wietnamie czy rządami Nixona.

Ocena: 7/10

czwarta władza recenzja recenzja filmowa