Publicystyka Tomek Alicki
18.03.2018
Recenzja: Anihilacja
8.0
/10
Ocena
Recenzja: Anihilacja

Doczekaliśmy się premiery kolejnej głośnej produkcji Netfliksa. Film Anihilacja, którego zwiastun dumnie włączał się przy każdym odpaleniu strony głównej, wreszcie został udostępniony wszystkim użytkownikom. Okazało się, że tym razem było się czym chwalić.

Historia opowiada o biolożce Lenie (Natalie Portman), która od roku opłakuje śmierć swojego męża. Kiedy ten niespodziewanie pojawia się w domu, wydaje się być inną osobą. Główna bohaterka, chcąc zgłębić wiszącą w ich domu tajemnicę, zostaje wplątana w podróż do sedna problemu – niezbadanego świata jawiącego się jako śmiertelne zagrożenie dla człowieka.

Anihilacja #1

Anihilacja to jeden z tych filmów, o którego fabule lepiej w recenzji wiele nie pisać. Wynika to przede wszystkim z tego, że każde kolejne zagłębianie się w rzeczywistość Aleksa Garlanda może potencjalnym widzom zepsuć seans. Każdy powinien usiąść przed możliwie jak największym ekranem, odpłynąć na dwie godziny i chłonąć to, co próbuje przekazać nam twórca między innymi Dredda czy Ex Machiny. Im mniej będziecie wiedzieć przed włączeniem Netfliksa, tym lepiej.

Wystarczy powiedzieć, że Anihilacja to science fiction. Wolne, niezwykle klimatyczne kino sci-fi, przez które przewijają się nawiązania oraz klimaty różnych gatunków. Zwiastun zapowiadał horror, miejscami przedziwne potwory wyskakują z ciemnego kąta, a ostatecznie fragmentów wyjętych z thrillera całość ma wyjątkowo mało.

Anihilacja #2

Alex Garland stworzył dzieło będące praktycznie wszystkim tym, czego nie znajdziecie w typowych filmach trafiających do multipleksów. Z tego, co ostatnio mieliśmy okazję zobaczyć w kinach, Anihilacja przypomina Nowy początek. Podróż piątki kobiet przez nieznany, tajemniczy świat momentami przywodzi na myśl tajemnice odkrywane u Denisa Villeneuve przez Amy Adams. Nowa rzeczywistość z każdym kolejnym krokiem zaczyna odsłaniać nowe sekrety. Jak to zwykle bywa, kiedy układanka wreszcie zaczyna coś przypominać, a jej fragmenty do siebie pasują, jest już za późno na odwrót. Lena wraz z czwórką naukowców powoli wędruje przez nieznane.

Anihilacja wciąga, intryguje, pochłania widza prosto do swojego labiryntu, ale ostatecznie nie odpowiada na żadne pytania. Wszystkie wątpliwości, jakie kłębią się w głowie widzów podczas seansu, zostaną z nimi aż do końca. Każde „nie wiem” padające z ust bohaterek nie ma uświadomić nas o ich bezsilności, tylko zmusić do myślenia. Reżyser zgrabnie wplata w swój świat kolejne problemy, pozwala odnieść je do naszej rzeczywistości i zabłądzić na chwilę myślami w kierunkach, które na co dzień nie przykuwają uwagi większości ludzi.

Anihilacja #3

Jest to jeden z tych magicznych seansów również dzięki sferze audiowizualnej. Muzyka pozwala podkreślić charakter poszczególnych fragmentów, podtrzymać napięcie i budować ten klimat, jaki od początku wciąga widza do świata Anihilacji. Warto ten film obejrzeć nawet dla ostatnich kilkudziesięciu minut. Kiedy wszystko zaczyna układać się w całość, dostajemy coś, czego na próżno szukać we współczesnej popkulturze.

Wszystkie te zachwyty nie oznaczają jednak, że Garlandowi udało się stworzyć arcydzieło, o którym będzie się mówiło przez kolejne dekady. W tym artystycznym chaosie zabrakło czasu na podstawy. Chociaż pozwala to budować rewelacyjny występ Natalie Portman, niewiele dowiadujemy się o reszcie bohaterów. Oscar Isaac w swoich fragmentach robi, co tylko może, jednak kulejący miejscami scenariusz zawodzi nie tylko pod względem dialogów, ale również przybliżenia widzom członków tajemniczej wyprawy. Większości dowiadujemy się z dwuminutowej rozmowy Leny z jedną z dziewczyn. Reszta jest już wyłącznie popisem umiejętności Portman.

Anihilacja #4

Pozostałe aspekty Anihilacji pozwalają jednak szybko zapomnieć o drobnych problemach ze scenariuszem. Alex Garland serwuje swoim fanom kolejny, zaraz obok Ex Machiny, hipnotyzujący seans, który będą mogli wspominać przez kolejne lata. Biorąc pod uwagę to, jak w większości wygląda aktualne kino, takie filmy jak ten robią jeszcze większe wrażenie. Klimat, napięcie i Natalie Portman. Małe netfliksowe cudeńko.

Ocena: 8/10

anihilacja recenzja recenzja filmowa