Publicystyka Łukasz Ruszkowski
15.04.2018
Graliśmy w Ace Combat 7: Skies Unknown. Będzie hit!
Ace Combat 7: Skies Unknown w bazie gier
Graliśmy w Ace Combat 7: Skies Unknown. Będzie hit!

Ace Combat 7: Skies Unknown to czarny koń prezentacji Cenegi. Jako osoba niezbyt interesująca się militariami byłem przekonany, że odbiję się od tego tytułu. Szczególnie, że latanie w grach nigdy nie należało do lubianych przeze mnie czynności. A tutaj proszę, niespodzianka. Przy Ace Combat spędziłem najwięcej czasu i bawiłem się świetnie.

Ace Combat 7 to kolejna część znanej i uznanej marki gier o pilotach myśliwców bojowych. Na moje szczęście nie stawia się tutaj na symulacje lotu, a dynamikę starć. Pozwala to skupić się na zabawie i poczuciu mocy maszyny zamiast na szczegółach technicznych pilotażu. W grze dostępna będzie zarówno kampania fabularna, jak i tryb multiplayer. Ta pierwsza została podzielona na misje, a ja miałem przyjemność rozegrać trzecią z nich.

Ace Combat 7: Skies Unknown #1

Misja rozpoczęła się krótkim streszczeniem powodów i celów naszej misji. Fabuła osadzona jest w alternatywnej osi czasu i skupia się wokół fikcyjnego konfliktu militarnego. Zadaniem było przechwycenie i zniszczenie wrogich maszyn, które niebezpiecznie zbliżyły się do naszej przestrzeni powietrznej. Wybieramy maszynę oraz uzbrojenie i startujemy. Bardzo podobała mi się możliwość własnoręcznego wystartowania z lotniskowca. Pozwoliło mi to poczuć się trochę bardziej jak pilot, mimo wciskania tylko jednego triggera. Ruszyłem na misję pełen obaw, czy latanie bez żadnego samouczka będzie w ogóle możliwe. Na szczęście nie było z tym żadnych problemów. Bardzo szybko chwyciłem podstawy i skupiłem się na tym, co dzieje się na ekranie. A działo się sporo.

Przede wszystkim zachwyca oprawa graficzna. Dawno nie widziałem w grze nieba i chmur, które by robiły takie wrażenie. Było nawet warto zwolnić samolot, aby dokładnie się im przyjrzeć. Muszę też wspomnieć, że chmury to nie tylko tekstury, ale fizyczne obiekty mające wpływ na zabawę i możemy wykorzystać je do zgubienia przeciwnika. Dodatkowo zmienne warunki atmosferyczne wpływają na zachowanie maszyn. Deszcz zamaże lekko obraz, natomiast burza wywoła wstrząsy samolotu. Coś niesamowitego.

Ace Combat 7: Skies Unknown #2

Nie zawodzi też dynamika zabawy. W początkowej fazie gry ciężko było mi nadążyć za pędzącymi wrogimi myśliwcami, ale po kilku minutach przyzwyczaiłem się do manewrowania. Mamy tu wszystko, czego można oczekiwać od tego rodzaju gry – rakiety samonaprowadzające, karabinki, flary i masę innych zabawek do odblokowania. Mógłbym przyczepić się do jakości wybuchów jednostek, ale przy prędkości, jakie rozwijają samoloty, nie ma tutaj czasu na podziwianie eksplozji.

Miałem też możliwość pogrania w VR i tam zabawa zyskuje na kolorach. Możemy wszystko obserwować z perspektywy pierwszej osoby i dosłownie zanurzyć się w to przepiękne błękitne niebo. Nie ma co pisać o uczuciu pędu, to trzeba po prostu przeżyć. Początki były trudne, bo musiałem się przyzwyczaić się do szybkiej akcji dziejącej się tuż przed moimi oczami. Ale kiedy już błędnik ogarnął, co się dzieje, to rozgrywka była niezwykle przyjemna. Ace Combat 7 będzie jednym z ważniejszych tytułów na PSVR. Szkoda tylko, że nie postanowiono przenieść całej kampanii fabularnej do wirtualnej rzeczywistości. Dostaniemy jedynie garść specjalnie przygotowanych misji.

Ace Combat 7: Skies Unknown #3

Mimo początkowych obaw, przy grze bawiłem się świetnie. Nie sądziłem, że latanie może sprawić tyle radochy. Po tytuł z pewnością sięgnę, a i Wam polecam dać grze szansę. No, chyba że jesteście fanami serii, to wtedy nie trzeba Was zachęcać.

Grę sprawdziliśmy na evencie Level-Up zorganizowanym przez Cenega Polska.

Ace Combat 7: Skies Unknown bandai namco playstation 4 playtest