Publicystyka Kacper Mądry
18.05.2018
Onrush jest znacznie lepszą grą niż myślicie
Onrush w bazie gier
Onrush jest znacznie lepszą grą niż myślicie

OnRush ma ten problem, że wiele osób uznawało je przez długi czas za zwykłą grę wyścigową. Tak jak w przypadku niedawno recenzowanego przeze mnie Harry Potter: Hogwarts Mystery, szykowaliśmy się na coś innego i wiele osób zniechęciły ostatnie nowiny. Niepotrzebnie, bo w przeciwieństwie do mobilnego niewypału z Potterem, OnRush ma potencjał.

To, że nie gramy w zwykłą grę wyścigową, dowiadujemy się już na samym początku rozgrywki. Przeciwnicy pojawiają się tuż przed naszymi oczami, a każde starcie rozpoczyna odliczanie „trzy, dwa, jeden – do ataku!” zamiast klasycznego „start!”. Trzon rozgrywki polega na rywalizacji dwóch zespołów składających się z sześciu osób każdy. W trakcie testów bety miałem okazję walczyć na punkty oraz starać się zdążyć przed czasem do kolejnej bramki. Pierwsza forma zabawy polega na niszczeniu pojazdów z przeciwnej drużyny lub jednego z kilkudziesięciu pozostałych krążących między nami. Drugi tryb zmusza do jechania wyznaczoną przez bramki trasą, których zaliczenie powodowało doliczenie jednej sekundy do stale zmniejszającego się czasu drużyny.

OnRush #1

Przyznam, że wkręciłem się w taką zabawę i już po kilku minutach nie narzekałem na brak klasycznych wyścigów. Przyjąłem, że OnRush jest inną grą, niż sobie to od początku wyobrażałem, i postanowiłem zaakceptować, co przygotowali twórcy. Gdyby gra poległa na kilku aspektach, pewnie byłbym teraz srogo zawiedziony, jednak Codemasters naprawdę sprawiło, że każde starcie jest pełne emocji, widowiskowe i, co najważniejsze, cholernie bawi.

Model jazdy to oczywiście czyste arcade. Pędzimy na złamanie karku przy dobrze dobranych utworach muzycznych, a fragmenty mapy i karoserii latają wokół nas – ale też OnRush nie można nazwać MotorStormem. Zachowanie pojazdów jest inne, a jedyne, co może sprawić, że osoba sporadycznie grająca na konsoli zapyta, czy to dawna seria wyścigowa z konsol Sony, to wysokie skoki oraz wygląd pojazdów. Czasem mapy sprawiają wrażenie podobnych, jednak nie przesadzajmy, takiego MotorStorma fani by nie chcieli. Na szczęście w przypadku OnRush to wszystko sprawdza się znakomicie.

OnRush #2

Doceniam to, jak twórcom udało się wmówić nam, że uczestniczymy w jakiejś szalonej imprezie. Cała otoczka wokół wyści… starć jest przekonująca i szalona. Wspominałem już o dobrze dobranych utworach muzycznych. Twórcy świetnie bawią się nimi i np. w momencie, kiedy załadujemy i użyjemy specjalnego paska Rush, uruchamiana jest melodia idealnie pasująca do jazdy z maksymalną prędkością, z rozmytym ekranem i przeciwnikami spychanymi przez nas na boki. Do tego wszystkiego dochodzi lektor, który czasem komentuje nasze poczynania. Słyszany głos jest spolszczony i wypada nawet nieźle. Choć początkowo przeraziłem się, jak słabo Polacy nagrali swój komentarz (wciąż jest to poziom wyższy niż Need for Speed: Payback), to z czasem okazywało się, że w ferworze walki na torze głupie dialogi, co chwile zmieniające swoje brzmienie przez jakieś filtry, o dziwo się sprawdzają. Z każdą minutą czułem, że to, co początkowo powodowało moje kręcenie nosem, okazywało się sprawiać mi mnóstwo zabawy.

W becie udostępniono cztery pojazdy charakteryzujące się odmiennym stylem prowadzenia. Ponadto każdy z nich posiadał inne „umiejętności” i tak np. jadąc na motocyklu, po naszej śmierci mógł pozostać żeton, w którego wjechanie kończyło się dla przeciwnika zgonem, a ogromny wóz terenowy zostawia za sobą kawałki ścian spowalniające przeciwników. Beta pozwoliła nam także zobaczyć, jak wyglądają dane mapy w różnych wersjach pogodowych. Małe urozmaicenie polegające na tym, że przed chwilą ścigaliśmy się w pełnym słońcu po błotnistych terenach, a teraz pędzimy przez zaspy śniegu, daje rade i na pewno szybko nie poczujemy znużenia przygotowanymi mapami.

OnRush #3

Widać, że gra ma dawać nam radość w trybie online, jednak co z graczami preferującymi rozgrywkę dla pojedynczego gracza? Autorzy zapowiadają masę etapów do przejścia. Pozostaje pytanie, czy jazda ze sztuczną inteligencją będzie tak samo dobra. Beta pozwala nam rozegrać jeden z takowych wyścigów i choć jest łatwiej, OnRush powinno tak samo dobrze bawić w trybie offline. Wydaje się zatem, że nadchodzący tytuł będzie solidną produkcją. Jedyne, co bym chciał, aby zostało poprawione, to oprawa graficzna. Co prawda jest płynnie, nawet przy włączonym trybie „wyższej jakości obrazu”, ale nie tego oczekiwałbym po grze w dzisiejszych czasach. Niektóre miejsca na mapie świecą pustkami i choć w ruchu nie będziemy tego zauważać, to no błagam – jesteśmy graczami. Będziemy narzekać nawet na drzewa w Gran Turismo.

OnRush pokazało mi, że ma na siebie pomysł. Gra sprawi masę zabawy od samego momentu premiery, jednak coś nie pozwala mi do końca być spokojnym. Złe nastawienie graczy do tego tytułu może go pogrążyć i boję się, że skończy jak DriveClub czy Project Gotham Racing – jako dobra gra, która nagle zniknęła.

codemasters onrush playstation 4 playtest publicystyka