Publicystyka Daniel Stroński
08.04.2018
Far Cry 4 - Tanioszka
Far Cry 4 w bazie gier
Far Cry 4 - Tanioszka

Far Cry 3 było tym przełomowym momentem w serii, gdy Ubi znalazło zwycięski schemat i postanowiło go powielać. Nie zmienia to jednak faktu, że „czwórka” udoskonaliła ten pomysł, a dzisiaj można ją wyrwać małe pieniądze!

Far Cry 4 było krytykowane za bycie kopią trzeciej części z pamiętnym Vaasem – i ciężko temu zaprzeczyć. W 2014 roku wspomnienia z dwa lata starszego Far Cry 3 wciąż były zbyt świeże, by nie zmęczyć się formułą. Dziś można usiąść do „czwórki” praktycznie na świeżo i nie myśleć, że niedawno grało się w coś podobnego (świeżutka piąta część jest tylko pozornie podobna do poprzedniczek!). Dlaczego więc warto nadrobić wycieczkę w Himalaje i cieszyć się tamtejszym otwartym światem?

Bo Pagan Min to wyjątkowo charyzmatyczny skurczysyn

Po rewelacyjnym Vaasie Montenegro z FC3 deweloper musiał stworzyć równie wyjątkowego antagonistę do sequela. Na szczęście postanowiono podejść do nowego psychola z zupełnie innej strony i tak schludnie ubrany Pagan Min już w pierwszej scenie zabija podwładnego pod byle pretekstem, by za chwilę zrobić sobie selfie z naszym bohaterem i odlecieć z nim helikopterem z „Should I Stay or Should I Go?” przygrywającym w tle. Co prawda postać nie pojawia się zbyt często w trakcie gry, ale nadrabia przezabawnymi telefonami do bohatera. Troy Baker jak zawsze pokazał najwyższą klasę.

Choć Pagan Min to najbardziej barwna postać, nie jest jedynym charakterystycznym NPC-em w grze, by wymienić chociażby dwójkę ćpunów Yogiego i Reggie’ego mających dla nas kilka niezłych odlotów, czarnoskórego księdza Longinusa, który przy okazji para się handlem bronią, czy DJ-a Rabiego Raya rzucającego w radiu rozbrajającymi przemyśleniami. No i pojawia się Hurk, którego możecie znać z innych odsłon serii! I dla takich osób robić misje to sama przyjemność.


Bo Kyrat to wyjątkowe miejsce, którego próżno szukać gdzie indziej

Fikcyjne państwo Kyrat w Himalajach to świetna okazja, by oddać nam wyjątkową miejscówkę w górach. Oczywiście możemy wsiąść w auto i dojechać do celu, ale o wiele zabawniej zakosztować wspinaczki, korzystając z liny z hakiem. A może wybierzecie mały helikopterek o wdzięcznej nazwie Brzęczyk i zaskoczycie rywali z powietrza? Albo po prostu przejdźcie się bardziej dzikimi terenami i zróbcie sobie przystanek na małe polowanko. Ba, śnieżne obszary też są całkiem klimatyczne, a w DLC pojawiają się nawet yeti!


Kyrat terroryzowane jest przez Pagana Mina, ale mieszkańcy nie pozostają bierni. Ruch oporu Złoty Szlak podzielił się na dwie części i tak musimy się za kimś opowiedzieć. Z jednej strony mamy wiernego tradycjom, idealistycznego Sabala, z drugiej – pragmatyczną Amitę, która przede wszystkim tworzy długofalowe plany i jest skłonna do poświęceń. Szykujcie się na sporo niełatwych decyzji, gdyż to od nas zależy, czyj sposób działania zostanie wybrany.


Bo można jeździć na słoniu

Zwierzęta odgrywają w FC4 ważną rolę. Przede wszystkim możemy na nie zapolować, a pozyskane skóry i inne trofea wykorzystać w prostym systemie wytwarzania przedmiotów, ulepszając naszego bohatera. Jest też możliwość rzucenia przynęty we wrogie jednostki i obserwowanie, jak tygrys czy nosorożec rozprawiają się z zaskoczonymi żołnierzami. W końcu – da się wsiąść na słonia i bezpardonowo przebić przez bramę prosto do obozu wroga, taranując na swojej drodze pojazdy i rażąc z karabinu czy strzelby w przeciwników.

Na zwierzętach oparto także dwie ścieżki rozwoju. Zdobywając kolejne poziomy doświadczenia, trzeba zdecydować, czy inwestujemy w umiejętności tygrysa (ciche zabójstwa, efektowne eliminacje itp.) czy raczej w słonia (większa wytrzymałość, buffy oraz inne „tankowe” perki). Każdy znajdzie coś dla siebie.


Bo strzelanie to czysta radocha

Seria Far Cry to przede wszystkim pierwszoosobowe strzelanie i wypełniony atrakcjami otwarty świat Kyratu nie sprawił, że FPS-owe elementy zostały pokpione. Pistolety, karabiny, snajperki czy shotguny oferują bardzo szeroki wybór, a do tego dochodzi potężna wyrzutnia granatów, łuki, miotacz ognia czy materiały wybuchowe – i większość tych rzeczy można modyfikować!

System strzelania pozwala na świetną zabawę tym sporym arsenałem, ale to nie tak, że wróg nie jest w stanie się nam postawić. Oczywiście mamy zwykłych szeregowych, opancerzonych, piromanów i podobne „klasyczne mięso armatnie”, lecz są też Łowcy. Szyją do nas z łuku, znikają z radaru, wykorzystują do walki zwierzęta… jeśli ktoś ma się postawić naszemu bohaterowi, to właśnie oni!


Bo zabawa świetnie sprawdza się w co-opie

Niegdyś całkiem grywalny, dziś tryb sieciowy stoi raczej pusty, ale warto zainteresować się opcjonalną kooperacją ze znajomym. Co więcej, kumpel nie musi nawet posiadać gry! Jeśli kupicie nówkę, powinniście znaleźć w pudełku kod na 10 Kluczy do Kyrat – dwugodzinnych przepustek na co-opowe zabawy z partnerem. Wspólne odbijanie fortec jest świetne, a kiedy jeden leci helikopterem, a drugi wisi na linie, by zaskoczyć nagle wroga z powietrza… bajka.


Far Cry 4 może jest tylko „większym, lepszym i bardziej złodupnym” sequelem – tylko czy to źle? Nie ma co się przejmować narzekaniem na wtórność i jeśli nie graliście w „trójkę” albo macie ją dawno za sobą, cena 40-50 zł za używany egzemplarz i około sześciu dyszek za nówkę powinna Was przekonać. Wolicie cyfrowe wersje? Do 12 kwietnia w PS Store przygodę w Kyrat wyrwiecie za 59 zł, a Gold Edition (z dodatkowymi misjami i DLC z yeti) za 75 zł.

far cry 4 playstation 4 publicystyka tanioszka ubisoft